28.01.2010
DKK
Na tę zimową, acz gorącą, literacką dyskusję zeszło się 7 (siedem) wiernych klubowiczek.
Dlaczego tak nas ta powieść zajęła i nakłoniła do długich i burzliwych rozmów? Dlatego, że w tej wielowątkowej opowieści każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie: sporą dawkę przygody, historii, sensacji, psychologii i filozofii – jednym słowem - uniwersalne prawdy o naturze człowieka.
Więcej o książce w recenzji naszej klubowiczki.
EUSTACHY RYLSKI – „WARUNEK”Pod maską historii
Eustachy Rylski jest uważany za jednego z najlepszych współczesnych pisarzy polskich. Autor dyptyku powieściowego Stankiewicz; Powrót , po kilkunastu latach od udanego debiutu powrócił w 2006 roku z nominowaną do nagrody Nike, powieścią Warunek. Nazywany pisarzem historycznym Rylski, zabiera czytelnika w podróż do początku XIX wieku, czasów wojen napoleońskich i kampanii rosyjskiej. Dzieje kawaleryjskiej gwardii szwoleżerów na tle dramatycznych wydarzeń roku 1812, upadku Wielkiej Armii i klęski Napoleona to jakże odpowiadający polskiej martyrologii temat. Książka jest napisana wartko, ze swadą, tchnąca żołnierskim żargonem i dużą znajomością ówczesnych problemów.
Myliłby się jednak ten, kto w Warunku upatruje wyłącznie klasycznej powieści historycznej. Konwencja ta jest jedynie maską pod którą autor kryje przemyślane wątki dotyczące natury człowieka, konfrontacji ideałów z rzeczywistością i pojmowania mitów tworzonych przez historię.
Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani…?
Honor, Armia, Ojczyzna- takimi hasłami epatują oficerowie kapitana Rangułta, jednego z bohaterów Warunku. Arystokrata z pochodzenia, wybitny dowódca u progu Legii Honorowej, oddany armii ponad życie i ulubieniec Cesarza, Andrzej Rangułt spełnia wszystkie wspomniane zasady z kawaleryjskim oddaniem. Jego postać, urosła do miana legendy, faworyzowana przez generała i podwładnych jest wcieleniem ideału żołnierskiego, za którym podążyłby każdy. Każdy poza Semenem Hoszowskim, porucznikiem i sztabowym posłańcem, który nieoczekiwanie trafia do obozu Rangułta. Pragmatyczny i zamknięty w sobie indywidualista, zdystansowany do świata, a zwłaszcza wojennych machinacji i ideałów Hoszowski jest absolutnym antagonistą kapitana. Chłód i dystans jakim darzą siebie bohaterowie nie zwiastuje pozytywnych relacji. Skutkiem ich spotkania są wydarzenia, które doskonale odpowiadają konwencji powieści łotrzykowskiej: obraza honoru, pojedynek, groźba plutonu i ucieczka. Dwoje ludzi, których dzieli wszystko: od pochodzenia, poprzez stopnie wojskowe aż do wartości moralnych dopełniają fabuły. Uważny czytelnik na pewno wychwyci, że postaci nie są tak jednoznaczne jakby się z pozoru wydawało, niosą ze sobą wiele ukrytych wynaturzeń, niespełnionych ambicji, cały inwentarz cienia jaki ofiarowało im życie w czasach wojny. Należy dodać-okrutnej wojny, nawet dla swoich najdzielniejszych oficerów, bowiem z powodu głupstwa-jak twierdzi Hoszowski, obrazy Napoleona, armia postanawia pozbyć się ze swoich szeregów kapitana Rangułta. Zatuszować sprawę żołdaka, który po woli traci zapał i ambicje do walki. Czy wobec tego można jeszcze mówić o honorze, dumie i dobrym imieniu Wielkiej Armii? Czy warto jej jeszcze służyć?
Dla grafa liczą się zatęchłe wojskowe ideały i honor ponad wszystkim, zaś dla porucznika wola przetrwania i pozagwardyjskie marzenia. Kości zostały rzucone, należy uciekać…
Boso, ale w ostrogach
Podczas ucieczki na Litwę przez rozległe bezdroża, całkowicie zdani na kaprysy rosyjskiej zimy, dezerterzy zaczynają się poznawać. Honorowy, pełen wyższości i konwenansów Rangułt traci w konfrontacji ze sprytnym, zaradnym Hoszowskim. W tej wycieńczającej, nieludzkiej podróży uwidacznia się który z bohaterów ma większą wolę przetrwania, siłę i upór. Kapitan szwoleżerów jest produktem wojny, substytutem maszyny do zabijania i choć z racji stanowiska czy pochodzenia, to Rangułt powinien być niezawodnym i godnym swej legendy, częstokroć Hoszowski ratuje kapitana od niechybnej śmierci. Po raz kolejny następuje odwrócenie miejsc- zwykły syn ukraińskiego popa ocala hrabiego, niedoszłego Legionistę. Hoszowski wydaje się bardziej ludzki, współczesny-ma plany na życie, nie boi się być sobą i wiele ryzykuje dla swoich zasad. W obliczu ginących armii, sromotnej klęski Bonapartego i końcu marzeń o zjednoczonej Rzeczpospolitej, kapitan staje się anachronizmem własnej epoki.
Warunek konieczny
To właśnie równość i jedność w obliczu zagrożenia stanowi warunek przetrwania. W sytuacji kiedy upadają wzniosłe ideały, a pozostaje sam człowiek, liczy się pojednanie. Zaskakujące odwrócenie ról, odrzucenie wzajemnych uprzedzeń, któremu poddali się bohaterowie sprawiło, że przeżyli.
Rangułt obojętniał, Hoszowski posępniał, ale to co między nimi, łagodniało.
Po mistrzowsku zostały nakreślone sylwetki psychologiczne bohaterów. Na pierwszy plan powieści wyniesiony jest człowiek, natomiast przebieg wydarzeń wojennych stanowi jedynie tło.
„Przy pisaniu Warunku ważniejsze było dla mnie to jak wyglądała dłoń kapitana Rangułta oparta o głownię szabli, niż jakie były stosunki na dworze Napoleona”- tak w jednym z wywiadów tłumaczy pisarz.
Kampania-mitomania
Rylski w powieści podejmuje ciekawy wątek obalenia narodowych fantasmagorii dotyczących dziejów historycznych. Polemizuje z zakorzenionym w polskiej świadomości mitem sarmackim, obala mit dzielnego żołnierza bez skazy, walczącego w armii Napoleona, obnaża historię i jej zakłamanie. Można zarzucić autorowi, że stworzył powieść na wskroś antypatriotyczną, uważam jednak, że warto chylić czoła przed twórcą, który odważył się pisać o „sprawie polskiej” bez nabożeństwa i sienkiewiczowskiego patriotyzmu. „Historia jest taka, jakie są mity”- powiada Rylski.
”W zderzeniu z literaturą historia musi przegrać. Na polski XVII wiek patrzymy przez pryzmat "Trylogii"(…)Na tym polega dramat historii i historyków - że wystarczy jedna dobrze napisana powieść i niewiele już mogą przekazać.”
Parafrazując- wystarczy jedna, doskonale przedstawiona i obroniona przed ordynarnością dziejów, legenda Semena Hoszowskiego, aby przetrwała w ludzkiej świadomości na wieki. Porucznik mianując siebie strażnikiem legendy kapitana Rangułta stawia pomiędzy sobą, a nim znak równości. Staje się bezstronnym obrońcą, wygranym, który pisze historię destylując ją na diament.
Jak wiele mitów funkcjonuje po dziś dzień w zbiorowej podświadomości narodu, nie trzeba tłumaczyć, wystarczy sięgnąć po najbliższą książkę opatrzoną etykietą „literatura polska”. Warunek Eustachego Rylskiego zabiera czytelnika o krok dalej, pokazuje, że każdą legendę tworzy człowiek. I to od niego zaczyna się prawdziwa historia.
JUSTYNA JĘDRZEJCZYK
(Klubowicza DKK
przy Dziale Gromadzenia, Opracowania, Udostępniania i Informacji
Miejskiej Biblioteki Publicznej Łódź-Widzew)
26.01.2010
WIECZÓR Z SCHEIBLERAMI



pt.: "ŁÓDZCY FABRYKANCI".
Pan ANDRZEJ MACIEJCZYK
którzy na stałe wpisali się w historyczny,
Pan Andrzej Maciejczyk
zajął nas opowieścią
o RODZIE SCHEIBLERÓW
i ich przemysłowym imperium,
uchylając przed nami
" ŁÓDZCY FABRYKANCI - OSKAR KON"
W PONIEDZIAŁEK 22 LUTEGO
O GODZINIE 18
25.01.2010
"WIEJE NUDĄ..."
nasze blogowe milczenie
"Wszystko, czym jest i czym się chlubi ludzki świat, stoi na matematyce." Stanisław Lem
31.12.2009
DKK
22.12.2009
ŚWIĘTA, ŚWIĘTA...
W WIGILIĘ – DN. 24.XII (CZWARTEK)
BIBLIOTEKA BĘDZIE ZAMKNIĘTA;
W SYLWESTRA – DN. 31.XII (CZWARTEK)
BIBLIOTEKA CZYNNA W GODZ. 10-14;
RZECZYWISTYM I WIRTUALNYM
Świat Bożego Narodzenia
oraz
Szczęśliwego Nowego Roku 2010
I nie braknie w tym roku niczego,
ani białego opłatka, ani sianka pod stołem,
ani karpia w galarecie i ryby smażonej.
I nie braknie w tym roku niczego
choinka - zielona pani będzie stała po środku,
a pod nią żłóbek — jak u Świętego Franciszka.
I nie braknie w tym roku niczego,
świeca rozświetli naszą izbę całą,
ktoś przeczyta Ewangelię według Świętego Jana.
I nie braknie w tym roku niczego,
wszystko niby tak samo, te same symbole,
jednak Chrystus na nowo zasiadł z nami
przy białym wigilijnym stole.
Zapisane kartki, kleksy,
pozwijane rogi, błędy.
To jest mój zeszyt,
niestety z tego roku.
Rzec by można - bilans mego życia.
Biorę do ręki nowy,
świeży z kartkami w kratkę.
Pozwól — bym mógł napisać z życia scenariusz
jak w najlepszym teatrze.
17.12.2009
LIST OTWARTY
Panie Premierze,
My niżej podpisani - pisarze, tłumacze, redaktorzy, wydawcy, bibliotekarze i czytelnicy - protestujemy przeciwko planowanym zmianom w prawie pozwalającym na likwidację bibliotek w małych miejscowościach. Pan Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski twierdzi, że chodzi tu o łączenie niedochodowych bibliotek z innymi niedochodowymi instytucjami kulturalnymi, co ma obniżyć koszty ich utrzymywania. Kryterium dochodowości placówki kulturalnej, jaką jest biblioteka, użyte przez ministra kultury zdumiewa i wysoce niepokoi. Podzielamy obawy polskich bibliotekarzy, którzy słusznie widzą w tym zamysł likwidacji bibliotek.
Znamy dobrze polską rzeczywistość. Jeździmy po polskiej prowincji, do małych miejscowości i jeszcze istniejących małych bibliotek, jedynych w promieniu wielu kilometrów ośrodków kultury. Polski pisarz często nie ma innego sposobu dotarcia do czytelników. Zważywszy na niski poziom oferty kulturalnej mediów, w tym mediów publicznych, dla czytelników to jedyny żywy kontakt z autorami. To małe biblioteki są oazami, w których przetrwała sztuka czytania i sztuka rozmowy o książce. Biblioteki nie są - wbrew mniemaniu polskiej klasy politycznej - reliktem odchodzącego świata, o czym świadczy ich rola w Europie Zachodniej, gdzie liczba wypożyczeń z roku na rok rośnie.
Publicznie anonsowany przez ministra Zdrojewskiego zamiar przetworzenia bibliotek w "centra innowacyjności i kreatywności" okazuje się politycznym pustosłowiem. W roku 2009 w ramach programu mecenatu kulturalnego państwo przeznaczyło na biblioteki 2 miliony złotych. Czystą fikcją staje się program Biblioteka+, który do tej pory nie ma ani budżetu, ani harmonogramu wprowadzania w życie. Ten sam minister ogranicza wydatki na finansowanie bibliotek z budżetu ministerstwa w 2010 roku z założonych 40 milionów złotych do 10 milionów.
Panie Premierze,
dwadzieścia lat temu byliśmy dwa razy biedniejsi, a stać nas było na biblioteki. Przez
te dwadzieścia lat kraj bogacił się o kilka procent PKB rocznie. Teraz przy postępującym spadku czytelnictwa i groźbie funkcjonalnego analfabetyzmu okazuje się, że Polski nie stać ani na program walki z tymi zjawiskami, ani na utrzymanie bibliotek. Przez dwadzieścia lat wyeliminowaliśmy z programów szkolnych edukację kulturalną, zamykaliśmy czytelnie publiczne i nie uzupełnialiśmy dostatecznie zbiorów bibliotek. Polski nie stać na pełnienie roli niewyedukowanego pariasa Europy, Polaków na bycie narodem barbarzyńców. Wzywamy Pana, Panie Premierze, do działań, które zaświadczą, że podziela Pan nasze zdanie. Wzywamy
do poszanowania Konstytucji RP, gwarantującej obywatelom dostęp do kultury.
Sami nie będziemy stać bezczynnie. Powołujemy Obywatelskie Forum Dostępu do Książki - forum dla wszystkich, którzy chcą uczestniczyć w walce ze spadkiem czytelnictwa, w pracach nad uzdrowieniem rynku książki i odrodzeniem bibliotek w Polsce. Do udziału w tym przedsięwzięciu zapraszamy wszystkich ludzi książki i czytelników.
8.12.2009
DOLCE FAR NIENTE

img2.photographersdirect.com/.../pd1160416.jpg
Dzisiaj rano miasto spowiła mgła…
Ktoś, czekając na autobus, czytał książkę…
Czytelnik we mgle…
Reminiscencja!
Dla młodszych, współczesnych, anglojęzycznych:
flashback!
Podczytuję czasem biblioteczny, australijski blog
– CZYTELNICY WE MGLE =
READERS IN THE MIST
– The Blog of Blue Mountains
City Council Library
w stanie New South Wales, w Australii.
Zajrzałam na stronę, a tam ciekawy pomysł,
który warto wcielić w życie, zabiegane życie.
Amanda Hyphenated –
amerykańska studentka bibliotekoznawstwa
z Madison w stanie Wisconsin
prowadzi kampanię pod hasłem:
DO NOTHING BUT READ DAY.
Amanda proponuje, by dzień 20 grudnia tego roku
zapoczątkował coroczny
DZIEŃ NICNIEROBIENIA,
JEDYNIE CZYTANIA.
Marzy jej się, aby tego dnia
wszystkich miłośników książki
uwolnić od przygotowań do Bożego Narodzenia
i dać im po prostu czytać.
By ten dzień stał się prawdziwym świętem,
niezbędne jest spełnienie kilku warunków:
2. musisz założyć wygodne ubranie
(zalecana piżama – odpowiednik jammies);
3. żadnych butów (kapcie są ok);
4. musisz obstawić się mnóstwem przekąsek;
ponadto warto wyposażyć się w:
7. przytulankę lub milusi kocyk;
W Australii, w której lato w pełni
z temperaturami powyżej 40° C,
lista rzeczy, niezbędnych do leniuchowania,
wygląda nieco inaczej:
1. kostium kąpielowy;
2. kapelusz;
3. płachta przeciwsłoneczna;
4. klapki;
Co jeszcze można zgromadzić
wokół siebie tego dnia?
niezbędna jest muzyka w tle i hamak
Nie dajmy się zwariować
Zafundujmy sobie taką
stała się też inicjatorką
NATIONAL READ IN THE BED
czyli NARODOWEGO DNIA CZYTANIA W ŁÓŻKU.
(J.L.)
7.12.2009
BARDZO WAŻNE ADRESY
trzeba jeszce chwilę poczekać.
do Świętego Mikołaja,
do mikołajowego odpowiednika -
na wypadek, gdyby wybrali się do Laponii
Jorma Eton tie 6, 96100 ROVANIEMI
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1908389,1,0,864,Czytelnia-Glowna.html
10.11.2009
TAKIE SOBIE LIMERYKI
jakieś posty na blogu swym płodzi.
Głowę ma całą w logach
zamiast w katalogach.
Czytelnikom się jednak powodzi.


www.limerick-poems.com/.../Limericks-Button.jpg
Biblioteka przy Ketlinga,
niczym tajska klinga,
dzieli pośród bajtów
Sagę rodu Forsythów.
Jest jak na nogi sól „Kinga”.
9.11.2009
WAŻNE OSIEDLOWE INFORMACJE !!!

11.XI.2009 Janów - Olechów
Mamy przyjemność zaprosić Państwa do wzięcia udziału
w inicjatywie „Łódź – Dom kultur”, która odbywa się
w ramach projektu „I LOVE NIEPODLEGŁOŚĆ 2009”.
Nasze wspólne świętowanie dnia niepodległości rozpocznie się
11 listopada br. o godzinie 12.00
na Osiedlu Olechów-Janów w Gimnazjum nr 36 (ul. Dąbrówki 1).
Na wszystkie imprezy WSTĘP WOLNY.
Program
I. 12.00-13.30 Debata
– „Czy obcokrajowiec może być patriota?”
Zaproszeni goście: Mirko Fernandez Sanchez,
Benito Leon Alonso, Masakatsu Yoshida, John Godson,
Thao Khamsene, Piotr Stańczyk (Radio Łódź).
Zapytamy mieszkających w Łodzi
oraz na Janowie-Olechowie obcokrajowców o to,
jak odbierają święto niepodległości.
II. 13:30-15.00 Warsztaty muzyczne
połączone z wiedzą o kulturze Indian
prowadzone przez Polaka
peruwiańskiego pochodzenia"
oraz warsztaty cyrkowe,
konkursy z nagrodami.
III. 15.00-16.30 Koncert zespołów
„Los Amigos” i City Bum Bum
czyli muzyka etniczna
- afrykańska i gorące rytmy latynoskie -
pragniemy zaktywizować młode pokolenie
i włączyć je w obchody odzyskania
przez Polskę niepodległości
IV. 16.30 – 17.00 „Razem patrzymy w gwiazdy”
czyli wraz z łódzkim planetarium
będziemy na miejscu oglądać i zgłębiać wiedzę
nt. nieba i gwiazd.
V. 16.30 – 18.30 Kino na Olechowie
- „Z miasta Łodzi” (reż. Krzysztof Kieslowski)
- „Wojna polsko–ruska” (reż. Xawery Żuławsk)
Chcemy przełamać stereotypy
związane z obchodami święta niepodległości
i połączyć ofertę kulturalno-edukacyjną
z rozrywką i zabawą
Organizatorzy:
Łódzki Bank Czasu,
Fundacja na rzecz Kultury Żywej „Białe Gawrony”,
Fundacja „Projekt Łódź”.


Partnerzy:
Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich „OPUS”,
Gimnazjum nr 36,
Miejska Biblioteka Publiczna Łódź-Widzew,
XV Łódzka Drużyna Harcerzy "Zielony płomień",
Parafia bł. Papieża Jana XXIII,
Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne w Łodzi.


Koordynator inicjatywy:
Dominik Zasadziński (693 946 523,
dominik.zasadzinski@gmail.com)






